GKS Tychy po raz pierwszy w tym roku uznał wyższość rywala. Śląski zespół przegrał na wyjeździe z Drutex-Bytovią Bytów 0:1. Trener tyskiego klubu po meczu miał sporo zastrzeżeń do pracy sędziów.

W tym roku GKS Tychy odniósł pięć zwycięstw i dwukrotnie dzielił się punktami z rywalami. Dzięki tak dobrej serii śląski zespół uciekł od strefy spadkowej i zadomowił się w środku stawki Nice I ligi. Wynik meczu w Bytowie oznacza, że tyszanie zakończyli serię siedmiu meczów bez przegranej.
Po zakończeniu spotkania w Bytowie sporo zastrzeżeń do pracy sędziów miał trener GKS-u, Ryszard Tarasiewicz. – Po przegranych meczach nie wypowiadam się o pracy sędziów, ale sędziowanie dziś było do d… – przyznał szkoleniowiec. – Skandalem było przy tylu zmianach i przerwach w grze, doliczyć tylko dwie minuty. Wolę, żeby ludzie uważali mnie za chama, a nie za idiotę – dodał Tarasiewicz.

Większość meczu GKS grał w dziesiątkę. W 43. minucie drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Keon Daniel. Ślązacy na początku drugiej połowy stracili gola po strzale Sebastiana Kamińskiego i mimo wielu prób nie zdołali odrobić strat. – Nie mam żadnych pretensji do przeciwnika. Zawsze gra się na tyle, na ile pozwala arbiter i rywal. W paru sytuacjach prowokowaliśmy, ale to jest zawsze gra błędów i po to się prowokuje – stwierdził Tarasiewicz.

– Nie jestem zadowolony z wyniku, bo z całym szacunkiem graliśmy trudniejsze mecze i wygrywaliśmy. To nie jest usprawiedliwienie, że dostaliśmy czerwoną kartkę. Było nam ciężko, jednak nie zawsze grając w komplecie, gra się lepiej, niż jak jest mniej ludzi na boisku. Popełniliśmy jeden błąd przy kryciu, który nam się nie zdarza. Zareagowaliśmy dobrze po stracie gola – ocenił szkoleniowiec klubu z Tychów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz swój komentarz!
Wpisz swoje imię tutaj